O piłce nożnej

Każdy ma swoje formy spędzania wolnego czasu. Mężczyźni, może nie wszyscy, oglądają piłkę nożną. Aha, skoro już piszę o piłce nożnej. Może i piłka nożna jest skorumpowana, rządzi nią kasa, ale niestety takie mamy czasy. Im lepsza liga, tym większa korupcja. Każdy kibic to wie. I co? Nawet jeżeli wie, nie zrezygnuje z oglądania meczów ulubionej drużyny, Ligi Mistrzów, Ligi Europejskiej, czy Mistrzostw Świata.

Tak samo jest z innymi dyscyplinami sportu. Na przykład skoki narciarskie. Podobno odejmowanie czy dodawanie punktów za wiatr, belkę lub telemark ma uczynić skoki sprawiedliwszymi. Niestety stwarza też możliwość manipulowania wynikami. Po co więc oglądam skoki? Nie wiem. Denerwuje mnie to, ale nadal oglądam skoki i futbol. Owszem, jestem tym coraz bardziej zniesmaczony, ale FIFA czy UEFA zdanie kibiców nie obchodzi. System VAR niewiele zmienił. Wciąż są możliwości wypaczania wyniku meczu. Skandal goni skandal. Pomimo VARu sędziowie główni albo z niego nie korzystają, albo podejmują decyzje niewłaściwe.

Goalkeeper

Zastanawia mnie fenomen angielskich piłkarzy

Do czego jednak zmierzam? Zastanawia mnie fenomen angielskich piłkarzy. Anglików, oprócz ligi angielskiej, w ligach europejskich jest niewielu, wydawałoby się więc, że wszyscy przebywają w Premier League. A jeżeli już mowa o Premier League. Nigdzie nie ma tylu zagranicznych piłkarzy co w angielskiej ekstraklasie piłkarskiej. Dlaczego?

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. W żadnej lidze europejskiej nie zarabia się tyle kasy. Przeciętni piłkarze najsłabszych drużyn Premier League zarabiają więcej niż niektóre gwiazdy  ligi francuskiej czy hiszpańskiej. Przeciętny piłkarz dostaje tam 43 tysiące funtów tygodniowo. Dla porównania. W Bundeslidze taki sam piłkarz zarabia 28 tysięcy funtów na tydzień. Spora różnica, a niemiecka liga jest drugą w Europie, co do wysokości zarobków.

Teraz już wiecie, dlaczego Anglicy nie chcą grać we Francji, Włoszech czy Hiszpanii. Co prawda sporo młodych Brytyjczyków gra w innych ligach. W swoim klubie w Premier League nie mają miejsca w pierwszym składzie. Przykładem jest osiemnastoletni Jadon Sancho z Borussi Dortmund. Grzał ławę w Manchesterze City i Watfordzie. Teraz w Borussi daje sobie radę i zbiera doświadczenie.

Nie zawsze jednak Anglicy grali tylko na Wyspach Brytyjskich

Nie zawsze jednak Anglicy grali tylko na Wyspach Brytyjskich. Lineker grał w Barcelonie, Waddle w Marsylii, Gascoine w Lazio, Owen i McManaman w Realu, Kevin Keegan w HSV, Beckham w Realu i PSG.

Ostatnio najsławniejsi Anglicy obrali za cel USA. Wspomniany Beckham grał w LA Galaxy. Tam też występował Steven Gerrard. Z kolei Frank Lampard pod koniec kariery przeniósł się do New York City. No i Wayne Rooney do tej pory gra w DC United.

(tekst by: Blumenowski)